Po polskiej ziemi w ostatnich tygodniach przetoczyła się fala protestów środowisk z bliska obserwujących czy też w różnym stopniu zaangażowanych w świat polskiej piłki nożnej. Wszystko za sprawą orzełka, który zniknął z koszulek naszej kadry narodowej. W zamierzeniu pomysłodawców miało się to odbyć po cichu, niezauważenie – naiwna to była wiara, że orzeł tak po prostu odleci.
O co w tym chodzi? Dlaczego kilkudziesięcioletnia tradycja miała być przerwana, i to w ten sposób, tak nagle? Nagle? Raczej dla osób, którym mniej znane są światowe trendy ocierające się często o ideologię internacjonalizmu, tak to nazwijmy, a wkraczające do sportu. Aby zachować pewien logiczny ciąg myślowy należałoby ująć tę problematykę w dwóch głównych wątkach.
Po pierwsze: pieniądze
Oczywista jest to kwestia dla wszystkich kibiców, którzy w mediach śledzili tor lotu naszego orła. Działacze PZPN-u wymyślili sobie, że chcą zarabiać jeszcze więcej i akurat padło na koszulki reprezentacji. Zgodnie z polskim prawem, Godło Rzeczpospolitej nie może być przedmiotem handlu – mówi o tym dokładnie art.16 pkt. 1 ustawy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej: „Symbole Rzeczypospolitej Polskiej nie mogą być umieszczane na przedmiotach przeznaczonych do obrotu handlowego.” I w ten sposób sprzedaż koszulek narodowej kadry włączona zostałaby w tryby marketingu zmonopolizowanego przez PZPN. To z pewnością przynosiłoby znaczące dochody i dałoby do ręki owym działaczom narzędzie do walki z tzw. „podróbkami” (skądinąd słuszny mechanizm). Jednak pazerność Grzegorza Laty i spółki jest powszechnie znana, a teraz dostarczony został dowód, że ta pazerność nie liczy się z niczym. Liczenie jednakże skończyło się na tym, że Lato sam się przeliczył – opór ze strony kibiców, pospolite ruszenie w internecie i dosyć zgodny chór znaczących publicystów doprowadziły do tego, że orzeł w gnieździe swoim wylądował. W tym całym słowotoku, falsetem zabrzmiał głos sekretarza Kręciny, że związek musi zarabiać też na inne reprezentacje!!! Oczywiście sami działacze w kwestii swoich zarobków, nie mają sobie nic do zarzucenia. Wszak tak ciężko pracują.
Po drugie: ideologia
Być może niektórych to zdziwi, dla innych będzie zbyt daleko posuniętym twierdzeniem, ale fakty są takie, że na całym świecie mamy coraz większy ruch w stronę pozbywania się w sporcie symboli narodowych. Ostatnim przykładem jest m. in reprezentacja Anglii, której piłkarze mieli wystąpić podczas meczu z Hiszpanią z wpiętym w koszulki kwiatem maku – ku upamiętnieniu weteranów, którzy polegli w walkach I Wojny Światowej (11 listopada w Anglii obchodzony jest Remembrance Day, Dzień Pamięci lub Dzień Maku). Nawet brytyjski premier Cameron wypowiedział się w tej kwestii jednoznacznie za narodowym symbolem. FIFA tak tłumaczyła odmowę: „Z żalem informujemy, że zaakceptowanie takiej inicjatywy otworzyłoby furtkę dla podobnych inicjatyw na całym świecie, co kłóciłoby się z ideą neutralności futbolu. Z tego powodu wykorzystanie emblematów nie może być przez nas autoryzowane„
Idąc jeszcze dalej, by poszerzyć horyzont postrzegania tej sprawy, należy wspomnieć o zmianach jakie zaszły na przestrzeni ostatnich 20 lat w piłce nożnej w wydaniu reprezentacyjnym. Nie jest dziś żadną sensacją, że w kadrze danego kraju grają piłkarze wywodzący się z innych nacji, co jeszcze w latach 80-tych ubiegłego wieku było rzadkością. Nie da się również nie zauważyć, że futbol klubowy spycha w kąt ten reprezentacyjny. Piłkarze idą tam gdzie są pieniądze i nie ma znaczenia często który kraj ich przyjmie – pieniądze i kariera. Z drugiej jednak strony, ktoś tym wszystkim zarządza – mowa tu o federacjach piłkarskich UEFA i FIFA, oraz uzależnionych od nich bezwarunkowo federacjach krajowych. Obecna sytuacji jest niczym więcej, tylko realizacją ideologii internacjonalizmu sportowego, poprzez wprowadzanie odpowiednich przepisów i regulaminów, mającej za zadanie stworzyć przestrzeń dla kultu pieniądza. Wtedy wartości takie jak przywiązanie do godła z czasem zanikają, a w te miejsce wchodzi pragnienie posiadania, czyli pieniądza. To proces, który trwa od lat i w ostatnim czasie zdecydowanie się nasilił -w tej kwestii raczej nie można mieć złudzeń, ten proces będzie postępował i prawdopodobnie kwestią czasu jest kiedy orzełek znów zniknie z koszulek. Orzeł raz zdradzony, może zostać i drugi raz odrzucony. Znak naszych czasów?
Krzysztof Gołaszewski




















